Wraz z nadejściem kryzysu z rynku nieruchomości zniknęli inwestorzy, którym
zakupy nieruchomości nie miały zaspokoić rzeczywistych potrzeb
mieszkaniowych , ale nabywali drugie lub trzecie mieszkanie czy działkę
lokując nadwyżki finansowe . Zakupy nieruchomości przestały być częścią
rynku spekulacyjnego. Obecnie tylko niewielki procent uczestników rynku
traktuje transakcje tutaj jako inwestowanie .
Jednak nieruchomość to to nie jest abstrakcyjna akcja, czy jednostka
uczestnictwa. To bardzo konkretne 4 ściany , których potrzeba gdy ktoś
zakłada rodzinę, rodzi się dziecko, ktoś przenosi się do nowego miejsca
pracy czy nauki. Tego typu fakty determinują decyzje transakcyjne
większości zwykłych ludzi. Przeciętny klient kieruje się bieżącymi
potrzebami i nie ogląda się na kryzys . W dodatku klient prawie zawsze jest
elementem łańcucha transakcji. Przykładowy Iksiński sprzedaje swoje M-2 ,
ponieważ marzy mu się M-3. I nawet jeżeli sprzeda swoją kawalerkę taniej (
na skutek dekoniunktury), to przecież kupi upragnione dwa pokoje również
taniej .
Reasumując : choć liczba transakcji spadła to sytuacje życiowe klientów
wymuszają transakcje . Gdzieś przecież trzeba mieszkać - zima za pasem !