Refleksje po lekturze piątkowego "Expressu"

Pierwsza strona lokalnego dziennika podaje informacje o rynku nieruchomości.

Z przykrością muszę stwierdzić ,że wprowadzające w błąd czytelników. 

Zarówno tych, którzy zamierzają zbyć nieruchomość, jak również tych poszukujących lokum.

    Kapitalne jest twierdzenie o "końcu wielkiej płyty". Ten koniec wyceniany jest w tym samym tekście na uwaga:

Błonie 3650-4000zł/m2, Wyżyny 3950-5350zł/m2 a Fordon 3700-4900zł/m2.

Ładny koniec : M-4 64m w Fordonie za 240.000 złotych. Taki drobiazg....

    Jest to dezinformacja zarówno przyszłych kupujących - bo wiadomość o końcu mogłaby sugerować ,że

mieszkania rozdawane będą darmo. 

Tymczasem wielce ryzykowne jest nawet oczekiwanie na spadek cen! Większość branżowych komentarzy wróży

lekki wzrost do końca roku.  

    Uspokajam więc również sprzedających : wasze mieszkania w płycie ciągle są warte spore pieniadze i żaden

artykuł tego nie zmieni.

    Zadziwia również rozrzut średniej ceny podanej w "analizie" : Przykładowo Fordon 3700 do 4900zł/m2

Spróbuję wyliczyć hipotetyczną wartość mieszkania M-4 60m w Fordonie. Podstawiam skrajne wartości z tabelki i 

otzrymuję wynik od 222.000zł do 294.000zł  Czyli coś około 200.000zł albo coś około 300.000zł !

Bez komentarza.

    W tekście wiele jst uproszczeń, które fałszują informacje o rynku. Przykład : zrównanie ceny działki w

Osielsku/Niemczu i działki w Zielonce/Przyłękach daje złudne nadzieje sprzedającym Zielonkę lub Przyłęki.

W taki sposób nakręca się spirala wzrostu cen. Niestety zapłaci za to przyszły kupujący.

    W prasowym omówieniu analizy brakuje horyzontu czasowego z jakiego porównujemy dane, brakuje informacji

skąd wzięły się przykładowe ceny, czy były to ceny ofertowe czy treansakcyjne. Brakuje omówienia metodologii.

Nie brakuje jednak stanowczych stwierdzeń z kapelusza: "bydgoski rynek nieruchomości jest inny niz wszystkie",

"w naszym mieście ceny nie spadły" itp.

                                                          Krytyczny Marek Kiełpikowski "Arenda"

PS Gdyby moje uwagi trafiły do kolejnego wydania "Expressu" proszę redaktorów o pogrubiony nagłówek :

"ARENDA PROSTUJE.."